Rajd Znienacka - Idziemy na sesję Rady Miejskiej

Ireneusz Ludwig włącz .

Urząd Miasta i Gminy ZawadzkieTen Rajd Znienacka był znienacka najbardziej. Tego rajdu miało nie być. Rajdowy sezon się kończył, myślami uciekaliśmy już w stronę nadchodzących świąt i szykowaliśmy się powoli do zimowej przerwy. Tymczasem jak grom z jasnego nieba spadła na nas informacja, że niedawno, bo ledwo pół roku temu, wybrane nowe władze samorządowe postanowiły nas wyeksmitować z zajmowanego przez nas pomieszczenia. Z początku myśleliśmy, że przez pomyłkę, przez niedopatrzenie, albo brak znajomości realiów funkcjonowania rozmaitych stowarzyszeń i organizacji funkcjonujących w naszej gminie, więc wydawało się, że wystarczy porozmawiać, dopytać się, skąd pomysł i da się znaleźć jakieś wyjście satysfakcjonujące wszystkie strony.


Okazało się to jednak trudniejsze, niż wyglądało. Po jakimś czasie zawitał do nas Burmistrz i okazało się, że wszystko jest już postanowione. Do naszej siedziby ma zostać przeniesiona biblioteka, my mamy się przenieść do pomieszczenia zajmowanego przez Mniejszość Niemiecką, a budynek biblioteki ma zostać zagospodarowany na siedzibę nowo tworzonej jednostki samorządowej, Centrum Usług Wspólnych. O pomysłach dowiedzieliśmy się pocztą pantoflową, a gdy otrzymaliśmy pierwszą w miarę oficjalną informację, to okazało się, że wszystko jest już przesądzone. I wcale nie było tak, że ktoś o nas zapomniał, nie docenił, nie wiedział o naszych zasługach dla miasta, wręcz przeciwnie, nasze dokonania i działalność były doskonale wiadome. Próbowaliśmy przekonać Burmistrza do zmiany planów, albo chociażby ich modyfikacji, ponieważ pomieszczenie, które nam proponował, bardzo mocno utrudniłoby nam działalność. Znajduje się na drugim piętrze, prowadzą do niego strome i niewygodne schody wykluczające na dzień dobry sporą część naszych członków, w dużej części emerytów, na dodatek jest mocno zaniedbany, a nam potrzebne jest biuro otwarte dla wszystkich, coś mniej więcej takiego, jak obecne nasze pomieszczenie w budynku kina. Proponowaliśmy inne miejsca, jak chociażby pomieszczenie w budynku Domu Kultury, albo nieużywane pomieszczenie biurowe po byłym dyrektorze na Hali Sportowej, jednak nie znaleźliśmy akceptacji. Zarówno w Domu Kultury, jak i na Hali Sportowej wszyscy, którzy chcą, albo potrzebują do nas dotrzeć, mieliby nadal taką możliwość. Padła także propozycja wykorzystania jednej z licznych wnęk w budynku kina, ale także ta propozycja z biegiem czasu upadła.

Głównym powodem, dla którego mieliśmy się wyprowadzić z kina, było przeniesienie biblioteki z obecnej lokalizacji obok Urzędu Miasta właśnie do kina. Wkrótce okazało się, że decyzję o jej przeniesieniu miała podjąć Rada Miejska. W ten sposób odpowiedzialność za decyzję o przeniesieniu spadłaby z Burmistrza na Radę. Projekt uchwały zawitał w planach prac Rady, a sesja Rady została zaplanowana na 2 grudnia 2024 r. I tak urodził się najbardziej znienacka Rajd Znienacka.
Postanowiliśmy, że pójdziemy na sesję i przedstawimy naszym radnym drugą stronę medalu. Wyszliśmy z założenia, że radni nie zostali do końca poinformowani o wszystkich okolicznościach przeniesienia biblioteki i spróbujemy im przedstawić brakujące fakty, bo nie można podjąć dobrej decyzji nie mając dobrych informacji. Jak się okazało, niebezpodstawnie. Do czasu, gdy sprawa nie nabrała medialnego rozmachu, nikt z radnych nie zajrzał do biblioteki i pomieszczenia, do którego miała być przeniesiona, a już sam fakt, że nowe pomieszczenie jest kilkakrotnie mniejsze od obecnej biblioteki, powinien dać dużo do myślenia. Wielu radnych nie wiedziało, że po przeniesieniu biblioteki rykoszetem pojawi się problem PTTK-u. Niewielu radnych znało historię i perypetie naszej biblioteki, jak również działalność i osiągnięcia PTTK-u w promowaniu gminy.
Postanowiliśmy, że pójdziemy i im o tym powiemy. To w końcu nasi radni, my ich wybraliśmy. Tak też się stało. O trzeciej spotykamy się w Urzędzie Miasta, ludzi więcej niż zwykle, zainteresowanie sesją wzrosło. Sesja się rozpoczyna, po serii formalności dochodzimy do punktu o bibliotece. Zapisujemy się na listę dyskutantów i po kolei podchodzimy do mównicy. Radni siedzą dookoła, przysłuchują się, trudno wyczytać z ich oczu, co myślą. Jedni sprawiają wrażenie żywo zainteresowanych, inni wręcz przeciwnie, są jakby znudzeni i poirytowani faktem, że próbujemy im coś przekazać, niektórzy zdają się wyłapywać potknięcia i błędy naszej argumentacji nie zważając na całą resztę, ale jednak słuchają. Mówimy im o historii biblioteki, o fizycznej niemożności jej przeniesienia do mniejszego pomieszczenia bez pogorszenia jej funkcjonalności, mówimy o tym, że obecny budynek biblioteki to nasza chluba, która wymaga jedynie odświeżenia, mówimy, że budynku tego jest szkoda na umieszczenie w nim biur urzędników (teraz już oficjalnie wiemy, że ma się tu mieścić nowo tworzony CUW), mówimy o perturbacjach, jakie rykoszetem dotkną PTTK, mówimy o specyfice jego działalności, ale tutaj Przewodniczący Rady prosi, żeby nie mówić o PTTK-u, bo uchwała dotyczy biblioteki. Więc prosimy, by zastanowić się jeszcze raz nad całą koncepcją i skoro głównym „winowajcą” jest CUW, to może da się tak klocki poprzestawiać, żeby biblioteka została na miejscu. Pada temat Domu Kultury, o którym w uchwale nie ma ani słowa, ale przejawia się w dyskusji coraz częściej. Że za rok, półtora, biblioteka będzie się mogła do niego przenieść docelowo, że będzie wyremontowany i potem cała kultura się do niego przeprowadzi, a przeniesienie biblioteki jest tylko tymczasowe. A naszym zdaniem pomysłu nie przedyskutowano w całości z zainteresowanymi stronami, wybrano jedno, arbitralne rozwiązanie i nie wzięto pod uwagę innych. Zwracamy uwagę, że tymczasowe przeniesienie biblioteki może być wstępem do jej całkowitego zawieszenia albo likwidacji, tak jak to się stało w Żędowicach i Kielczy, że znamy już mnóstwo przypadków, że „na razie” w rzeczywistości okazuje się „na zawsze”, a obietnice za rok, za dwa mogą okazać się tylko życzeniami.
Radni słuchają, jednak nie zabierają głosu. Nie odpowiadają na pytania, nie odpowiadają na propozycje. Prosimy, by uchwałę o przeniesieniu biblioteki jak nie odrzucić, to przynajmniej odłożyć na jakiś czas i skonsultować ją z zainteresowanymi stronami celem wypracowania kompromisu, w odpowiedzi jednak pada argument Przewodniczącego, że nie możemy czekać kolejnego roku, ale z kontekstu wypowiedzi wychodzi na to, że bardziej chodzi mu o utworzenie CUW, a nie bibliotekę, a poza tym nie chodziło też o to, żeby kompromisu szukać aż rok. Obradom przysłuchuje się Burmistrz i co znamienne, to właśnie on odpowiada na pytania i sugestie, mimo że to przecież Sesja Rady Miejskiej. Zupełnie, jakby był rzecznikiem radnych. Z Burmistrzem już próbowaliśmy rozmawiać, teraz chcieliśmy przedstawić nasze bolączki radnym, ci jednak milczą jak zaklęci i trudno oprzeć się wrażeniu, że decyzja już dawno zapadła. Mówimy, że odpowiedzialność za skutki przeniesienia biblioteki spadnie na radnych, to na nich spadnie odium tej decyzji, że to oni będą musieli, jeśli coś pójdzie nie tak, spojrzeć w oczy mieszkańcom, a pójść nie tak może bardzo dużo… Gdzieś w tle pada odpowiedź, że w najgorszym razie za 5 lat wyborcy nas rozliczą. Staramy się im uzmysłowić, że są w swoich decyzjach niezależni, że zapowiadali w swoim programie konsultacje z mieszkańcami dotyczące przedsięwzięć ważnych dla Gminy, że chcielibyśmy, aby po prostu nas wysłuchali i uwzględnili nasz głos w swojej decyzji.
Nie poznaliśmy opinii radnych. Nie dowiedzieliśmy się, co sądzą o naszych obawach, propozycjach. Wysłuchali nas w milczeniu, zaoferowali pomoc przy przewiezieniu księgozbiorów, do meritum sprawy się nie odnieśli.
A później przystąpili do głosowania. Za przeniesieniem biblioteki zagłosowało 13 radnych, dwóch się wstrzymało, nikt nie był przeciw. Decyzja zapadła. Odpowiedzialność za przeniesienie biblioteki i wszystkie z tego wynikające skutki spadła z barków Burmistrza na radnych. Biblioteka została ze swojego pomieszczenia eksmitowana. Nasz PTTK, który tak się przysłużył miastu, także musi znaleźć nowe gniazdko.
A my mieliśmy okazję na żywo uczestniczyć w lekcji demokracji. W lekcji tej uczestniczył także nasz wieloletni prezes, Alfred Feliks. Kiedyś, w tej samej sali, radni wyrazili uznanie dla jego działalności i dorobku dla miasta i gminy. Dziś jego ogromnemu zaangażowaniu podcięli skrzydła. Przyglądał się temu w milczeniu spoglądając z zawieszonej na ścianie galerii „Zasłużonych dla Gminy Zawadzkie”. Nie wiem, ilu radnych miało tego świadomość.