Zima w Dolinie Małej Panwi
W pierwszy dzień ferii nasz oddział zorganizował rajd pieszy „Zima w Dolinie Małej Panwi”. Był to już 12-ty rajd zimowy, a tym razem zwiedzaliśmy... Zawadzkie. Zdziwieni? Tak, Zawadzkie to nie tylko sklepy i szkoła, mamy tutaj całkiem sporo historycznych miejsc, o których niektórzy dowiedzieli się dopiero dzisiaj.
Punktualnie o 10 rano w szkole zebrała się grupa 18 dzieci i 10 dorosłych aby wspólnie poznawać lokalną historię. Pan Kamil Żyłka przygotował dla nas mini przewodnik z zaznaczonymi przystankami naszej wycieczki. Mieszkańcy Zawadzkiego, którzy nas mijali, patrzyli z zaciekawieniem na naszą grupę, a w szczególności na Pana Kamila, który miał na sobie niecodzienny strój.
Przystanków w planie było 12 i dotarliśmy prawie wszędzie. To była dla nas prawdziwa lekcja historii i wcale nie było tak nudno jak w szkole. Oprócz ciekawych opowieści mogliśmy zobaczyć bardzo wiele zdjęć z przeszłości. Dziś niektórych budynków już nie ma a ulice wyglądają inaczej.
Do niedawna w miejscu gdzie dziś stoi Lidl był wielki biurowiec z huty. A wiedzieliście, że sklep agd mieści się w dawnym budynku urzędu, gdzie z tyłu było więzienie? Albo, że w Zawadzkiem podczas wojny były trzy obozy pracy? No i pierwsza stacja benzynowa miała lokalizację prawie tam gdzie obecna, tylko po drugiej stronie ulicy.
A nasz rajd rozpoczął się od wizyty nad stawem hutniczym, gdzie w 1836 r. powstała nasza huta. Powstała w tym miejscu, bo tu były najlepsze warunki: drewno z lasu, woda i rudy żelaza. Pierwszym dyrektorem zakładu był Franz von Zawadzky i już wiemy, skąd się wzięła nazwa naszej miejscowości. Ten rejon to tzw. Stare Zawadzkie, do dziś stoi tu drewniany dom z przełomu wieków. Na starych zdjęciach mogliśmy zobaczyć ówczesnych hutników. Nie mieli żadnej odzieży ochronnej jak dziś, ależ musiało im być gorąco.
Przed głównym wejściem do huty zatrzymaliśmy się nieco dłużej. Jeśli się dobrze przyjrzeć, nad drzwiami można jeszcze dostrzec pozostałości nazwy zakładu. Przed budynkiem znajduje się niewielki pomnik upamiętniający powstania śląskie, przed którym dzieci złożyły kwiaty. W tamtym czasie w hucie zbudowano trzy pociągi pancerne, których nazwy znajdują się na pomniku.
Pan Kamil opowiedział nam o plebiscycie. Kiedy za pozostaniem w granicach Niemiec opowiedziało się 59,4 proc. głosujących, a za włączeniem do Polski – 40,3 proc, w Zawadzkiem było dokładnie na odwrót. Dowiedzieliśmy się też, że najstarszy kościół w Zawadzkiem to ten ewangelicki, który nosi imię Martina i Kathariny Lutrów.
Rok później, w 1895 r. rozpoczęto budowę kościoła Świętej Rodziny, a kościół NSPJ ma dopiero 30 lat. Na ulicy Lublinieckiej, która kiedyś faktycznie prowadziła do Lublińca znajdowała się kiedyś straż pożarna, a dzieci chodziły tu do szkoły. No i kiedyś były jeszcze obowiązkowe pochody pierwszomajowe. Na zdjęciach, które widzieliśmy, było tak dużo ludzi, jakby całe Zawadzkie naraz wyszło ze swoich domów. To był naprawdę imponujący zastrzyk wiedzy.
Nasz 5-cio kilometrowy spacer trwał prawie trzy godziny a na jego zakończenie, za naszą wytrwałość zostaliśmy nagrodzeni ciepłym posiłkiem. Pani Maria przeprowadziła także mały konkurs z nagrodami. A potem wszyscy ruszyli do domu pochwalić się zdobytą dzisiaj wiedzą.